Moje bebiki

   Witajcie,
Tym razem, skoro już jestem przy tematyce firmy Skin79, przedstawię Wam moje ulubione kremy BB. 
Jakieś dwa lata temu swoim uzależnieniem od kremów BB zaraziła mnie moja siostra. A ponieważ lubię testować nowinki kosmetyczne, a zwłaszcza takie, które kuszą właściwościami zarówno kosmetyków kolorowych, jak i kosmetyków pielęgnacyjnych :) W przypadku kremów BB otrzymujemy nie tylko krycie, ale również filtry SPF oraz właściwości pielęgnacyjne (nawilżanie itp, to już zależy od danego kremu BB). Czyli tak naprawdę otrzymujemy trzy w jednym = podkład + filtr przeciwsłoneczny + krem. Czyli produkt marzenie :D
W tym czasie miałam mnóstwo kremów BB, zarówno tych pochodzących prosto z Azji, jak i tych, które pochodzą z firm europejskich czy amerykańskich. Po dwóch latach testowania z czystym sumieniem powiedzieć mogę jedno: najlepsze kremy BB pochodzą z Azji. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Próbowałam zarówno kremu BB z Diora, Estee Lauder i innych wysoko -półkowych firm, ale żaden z nich nie wytrzymał konkurencji z kremami BB azjatyckimi. 

Moim faworytem do zeszłego miesiąca był krem BB z firmy Skin79 - Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++.

Jednakże całkiem niedawno firma Skin79 wypuściła na rynek dwa nowe Bebiki: w fioletowym i zielonym opakowaniu. Ponieważ ja potrzebuję nawilżenia, więc zdecydowałam się na fioletowy. I on stał się moim drugim ulubionym kremem BB.

I tak prezentuje się mój nowy nabytek:





Jest to produkt w wersji "mini", czyli zawierającej 15 gramów produktu.

A tak wyglądają moje dwa (naj, naj, naj) kremy BB (Snail jest w pełnowymiarowym opakowaniu, 40 gram):

Po lewej: Skin79 Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++,
po prawej: Skin79 Purple Super Plus BB SPF40 PA+++


Po lewej: Skin79 Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++,
po prawej: Skin79 Purple Super Plus BB SPF40 PA+++


W sieci krąży teoria, że kremy BB nie kryją tak jak podkłady. Akurat z tą teorią nie do końca się zgadzam, ponieważ można znaleźć na azjatyckim rynku takie, które mają krycie od średniego do dużego (np. z Etude House). Akurat te dwa kremy BB nie mają mocnego krycia, ale ja takiego nie potrzebuję, więc spełniają moje wymagania w tym zakresie. Poza tym są naprawdę nawilżające, no i przede wszystkim mają SPF40 lub SPF45, a więc naprawdę wysoki filtr, no i PA+++. Naprawdę jest to duży plus. Po nałożeniu na twarz dają delikatny glow, coś jak po nałożeniu kremu. Wystarczy przypudrować, aby uzyskać mat. Faktem jest, że po kilku godzinach mat znika i znowu delikatnie się świecimy w zupełności mi nie przeszkadza, ponieważ wolę delikatne, naturalne błyszczenie twarzy niż pełen mat. 

Po lewej: Skin79 Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++,
po prawej: Skin79 Purple Super Plus BB SPF40 PA+++


Co do kolorystyki miałam pewne zastrzeżenia, gdyż większość kremów BB jest bardzo jasnych (powinny z tego faktu ucieszyć się posiadaczki jasnych, porcelanowych karnacji). Ja mimo iż mam naturalne podtony i zimą używam MAC Face & Body Foundation w numerze N1, nie miałam problemu dużego ze znalezieniem swojego odcienia kremu BB. 
Moim faworytem stał się Snail BB Cream nie ze względu na kolor, gdyż ten jest nieco za jasny (latem, bo zimą jest ok), ale przede wszystkim za swoje właściwości. Natomiast Purple BB Cream będzie idealny (jeżeli chodzi o odcień) latem, bo teraz jest dla mnie za ciemny (szok! BB za ciemny?! :D ). Obecnie mam jeszcze lekką opaleniznę po późnych wakacjach, więc łączę oba po połowie i mam rewelacyjny, wręcz idealny kolor :)

Po lewej: Skin79 Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++,
po prawej: Skin79 Purple Super Plus BB SPF40 PA+++


Więc za co kocham te bebiki:
+ ładne opakowanie, pompka wyciska tyle produktu ile trzeba (nie to co w korektorze Pro Longwear z MAC'a),
+ miła konsystencja, gęsta, nie rozpływa się w palcach,
+ ładnie pachnie (bardzo delikatnie),
+ dobrze się rozprowadza po ociepleniu w palcach, doradzam wklepywanie, pędzlem nie radzę, bo ciepło powoduje równomierne rozłożenie produktu na twarzy,
+ nie zatyka porów, nie podkreśla ich te,
+ nie wysusza, nie podkreśla suchych skórek,
+ moja skóra po kilku miesiącach stosowania serum  kremu BB jest mniej zaczerwieniona i rzadziej wychodzą mi niespodzianki (albo jest to efekt serum, albo kremu BB, albo... jedno i drugie ;) ),
+ o SPF40 PA+++ nie muszę chyba już ponownie pisać ;),
+ cena.

Czy mają jakieś minusy:
- dostępność (polecam eBay  ale tylko sprawdzonych sprzedawców, bo jest dużo podróbek, natomiast ceny na naszych stronach przerażają),
- wybór kolorów... Ja długo szukałam swoich ideałów.

Czy polecam? Uważam, że każdy powinien spróbować i przede wszystkim się nie zniechęcać od razu, bo ja też miałam ciężkie początki z kremami BB, ale po znalezieniu swojego ideału (dokładnie to dwóch) już się z nim nie rozstaję :)

Komentarze

  1. opakowania są cudowne! mogłabym się na takiego bebika skusić dla samego jego wyglądu na póleczce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, opakowania zupełnie odbiegają od standardu, ale są niesamowite :D Natomiast sama mam kilka kosmetyków, które leżą, pięknie wyglądają i tyle... a praktycznie w ogóle ich nie używam :D

      Usuń
  2. A jakich "nie-azjatyckich" BB probowalas? Moze nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze wiele nie-azjatyckich firm (w tym Dior, Lancome, i nawet L'Oreal) ma w swojej ofercie kremy BB na rynek azjatycki (ale mozna je rowniez nabyc w USA i Europie), ktore regularnie laduja na azjatyckich listach kosmetykow wszechczasow. Tak np. jest z DiorSnow UV Shield BB i Lancome UV Expert GN-Shield BB, i wieloma innymi. Te produkty sa bardziej popularne w Azji niz zwykle drogeryjne kremy typu Skin79 czy inne HolikaHolika i TonyMoly ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę wspominać o tych niskopółkowych kremach BB, bo dla mnie to w ogóle ni są kremy BB, a jakieś marne imitacje. Próbowałam kilku (Garnier, Soraya, Maybelline itp) i są to albo zwykłe kremy tonujące albo niby-podkłady.
      Z wysoko-półkowych próbowałam Estee Lauder, Urban Decay, Smashbox, Clinique, Givenchy. Wszystkie mnie zawiodły.
      Ja kupując krem BB nie sugeruję sie tylko tym, że jest na jakiś rankingu wysoko, ale również interesuje mnie skład.
      Porównaj sobie skład kremu BB z Diora a tego Snail'a ze Skin79 i zrozumiesz czemu wolę Skin79. Skin79 ma tylko 4 składniki, które są średnio "bezpieczne" dla skóry, a Dior ma ich aż 12, w tym np. Oxybenzone! Oxybenzone należą do najbardziej niebezpiecznych związków chemicznych używanych w filtrach. Więc jeżeli mam wybór, to wolę ograniczać ilość "złych" substancji, które nakładam na moją skórę.

      Usuń
    2. Nie odpowiedzialas na moje pytanie: czy te kremy BB, ktorych probowalas z "wysokopolkowych" byly przeznaczone na rynek azjatycki? Watpie.

      Ahhh, odgrzewane kotlety z oxybenzone, ktore juz dawno zostaly wysmiane przez naukowcow zajmujacych sie sunscreenami. No ale skoro tak Cie to jara, to spoko.

      Mnie tez sklady interesuja, ale Skin79 nie ma w sobie nic na tyle interesujacego, lub pielegnujacego, aby go uzywac. Przecietniak na rynku, jakich wiele.

      A, i wolisz ograniczac "zle" substancje, ktore nakladasz na skore? Troche dziwne stwierdzenie po spojrzeniu na produkty, ktore prezentujesz tu na blogu ;-)

      Usuń
    3. Nie, nie były przeznaczone na azjatycki rynek. Ale w komentarzu odniosłam się do tego, o którym Ty wspomniałaś.

      Jara, nie jara. Nie ma to znaczenia. Znaczenie ma ilość: 12. A to, że naukowcy wyśmiali, ok. Może mają rację, a może zmienia zdanie za kilka lat... Kto wie...
      Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieprawdaż?

      Skin79 - może i przeciętniak, ale ja go lubię za efekty, A pielęgnację i tak używam dodatkowo. To nie jest jedyny produkt, który nakładam na twarz.
      Nigdy nie twierdziłam, że nie używam produktów, które w swoim składzie zawierają "złe" składniki dla naszej cery. Za bardzo jestem zakochana w produktach do makijażu, aby je całkowicie ze swojego życia usunąć. Co za tym idzie używam codziennie mnóstwo "chemii", którą nakładam na swoja twarz. Jednak jeśli mam dwa produkty, które lubię tak samo i mają podobne właściwości, to chętniej wybiorę ten, który w swoim składzie zawiera mnie "złych" składników. A jeśli wg innych to przeciętniak, to ok. Mi to nie przeszkadza, najwyraźniej lubię przeciętniaki :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Giorgio Armani Maestro Glow

NABLA Cosmetics po raz pierwszy

Inglot - idealny mat (szminka 412)